-Pattie...Kto tu byl?-Lea byla naprawde poddenerwowana i ledwo kontrolowala swoje oczy.Kobieta patrzyla nie pewnie na nich i tak jakby sie bala powiedziec.
-Mamo...
-Byla tu policja.-przelknela sline a blondynka myslala ze wybuchnie w miejscu.
-Przepra...Pieprzyc to.-syknela zla i szybko wybiegla z domu.Stanela jak wryta na schodach, widzac na przeciwko siebie, Caleb'a.Stali twarza w twarz w odleglosci 4 metrow i wpatrywali sie w siebie.
-Mamo...Powiedz ze zartujesz.-jeknal Biebs.
-Kochanie.Pytali o Lea.-w jej oczach zakrecila sie lza.-Ja nie chce zeby cos jej sie stalo.-splynely po policzkach jednak wciaz patrzyla na syna.Podszedl do niej szybko i wtylil ja w swoj tors.
-Nic jej nie bedzie.-szepnal lekko bez przekonania ale staral sie to jak najmocniej zataic.
-Co ty tu robisz?-syknela patrzac na barta.-Kurwa czego chcesz?!-krzyknela widzac jak nie ma zamiaru odpowiedziec.-Co? Nagle gdy policja na pewno was tez odwiedzila postanowiles przyjsc?-zmrozyla oczy podchodzac pare krokow do niego.-Wiesz co ci powiem? Spierdalaj...
-Lea!-w jednym momencie Justin wybiegl z domu.-Lea?-stanal na schodach jak wryty kiedy zobaczal swoja przyjaciolke.
-Justin wejdz do domu.-ciagle patrzyla sie wrogo w oczy Caleb'a.
-Pewnie...Najlepiej zostawie cie sama.-podszedl do niej stajac blisko jej plecow.-Co ty tu robisz?
-Przyszedlem do siostry,juz nie mozna?-odezwal sie pogardliwie patrzac na pilkarza.
-Nie waz sie do niego tak mowic.-blondynka zaslonika bardziej soba, postac Bieber'a.
-A co to nagle jego stawiesz przed swoimi?-zasmial sie pogardliwie przenoszac wzrok na dziewczyne.
-Zebys wiedzial.-syknela po dluzszej chwili.W tym momencie Caleb'a jakby cos zabolalo.Byl zszokowany, jak i naprawde zawiedziony.
-Slu...Slucham?
-Dobrze slyszales! Kurwa zostawiliscie mnie!-wyrzucila rece w powietrze.-Odwrociliscie sie w najciezszym momencie!!- miala lzy w oczach.-Idzcie wy wszyscy do diabla.-odwrocila sie napiecie i poszla do domu.Bieber odprowadzil wzrokiem przyjaciolke tak samo jak jej brat.
-A tak na serio,teraz...-Justin stanal w lekkim rozkroku zakladajac rece na klacie.-Po co tu jestes?
-Problemy prywatne.-syknal spogladajac z pogarda na niego.
-Zabawnie.-zasmial sie krecac glowa i oblizal usta.-Kiedy to ona miala problemy ty sie odwrociles,nawet mozna powiedziec ze byles tym ktory ja najbardziej zranil, ale teraz kiedy tobie policja siedzi na dupie i interesy sie psuja przez jej nieobecnosc to nagle lecisz do siostry.-wywrocil oczami.-Zalosne...Az tak nisko upadles?
-A ty co o niej wiesz?
-Zdziwilbys sie.-Jus zrobil krok do przodu patrzac wrogo w ciemne oczy Gonzales'a.-Wynos sie z mojej posesji.-wskazal na bramke i czekal az chlopak wyjdzie.
Po wejsciu do domu dzieczyna od razu zamknela sie w lazience, wspolnej sypialni.Przechodzac obok zaplakanej Pattie zatrzymala sie na sekundke.Pokrecila przeczaco glowa i pobiegla po schodach.Justin wrocil do salonu i przetarl twarz dlonmi.
-Ja sie wykoncze.-usiadl na fotelu i przeczesal palcami geste wlosy.
-Kochasz ja...A dla milosci trzeba wiele poswiecic.-Patricia nie pewnie usiadla na poreczy patrzac w oczy syna.
-Wiem mamo..I nie zaluje.-pokrecil glowa.
-Idz do niej.-skinala na korytarz.-Zamknela sie w lazience i za nic nie chce wyjsc juz od dluzszego czasu.
-Przepraszam ze zniknalem.Chris zadzonil proszac o pomoc.-chlopak podniosl sie nie pewnie calujac rodzicielke w glowe.
-Nie ma sprawy.-usmiechena sie.Po chwili juz go nie bylo.Gdy otworzyl drzwi do pokoju panowala ciemnosc.Zamknal za soba drzwi i zapalil swiatlo a kiedy zobaczy blondynke stojaca na srodku pokoju z czarnymi oczami przerazil sie lekko.
-Lea...-szepnal delikatnie stawiajac kolejny krok.Byl strasznie nie pewny.Nie mogl nawet spekulowac co moglaby mu zrobic.-Slyszysz mnie?-w odpowiedzi dostal skinienie glowa.Widzial ze po mimo czerni w jej oczach blyszczaly sie lzy.W jednym momencie upadla na kolana strasznie krzyczac.Doskoczyl do niej lapiac za ramiona.
-Aaaaa!!-upadla na plecy wyginajac sie w lok.Chlopak nie wiedzial co sie dzieje.Przyciagnal ja do siebie zamykajac w mocnym uscisku.Dziewczyna nadal krzyczala i czul jak jej miesnie pulsuja.
-Lea przestan!-domyslil sie co jej jest.Ona..Ona torturowala siebie.-Jestem tutaj.-powiedzial rozpaczliwym tonem.-Nie cierp.Prosze nie katuj sie.-kolysal sie z nia w ramionach a po jego policzkach splynely lzy.-Jesli robisz to sobie sprawiasz bol tez mi!-krzyknal w jednym momencie a cialo dziewczyny opadko wykonczone.Zamknela na chwile oczy by po chwili otworzyc je juz normalne.Podniosla sie klekajac przed chlopakiem.Wszystko ja bolalo ale miala to gdzies.Tak bardzo zabolalo ja to ze Justin musial ogladac cala scene.A jego slowa wbily gwozdz w jej serce.Zlapala go za policzki i kciukami wytarla lzy.Usmiechnela sie nie pewnie.
-Jest wszystko ok...-zapewnila go.Przysunela swoja twarz blizej na co Jus odpowiedzial tym samym.Musnela delikatnie jego pelne, malinowe usta.-Kocham cie.-spojrzala mu gleboko w oczy ktore w jednym momencie rozblysly.Pojawily sie w nich tanczace iskierki takiego niewyobrazalnego uczucia iz Lea byla pewna ze chlopak odwzajemnie jej uczucie.Wpila sie w jego usta siadajac na jego zgietych w kolanach nogach.Zlapal ja lapczywie za talie przyciagajac jeszcze blizej siebie.Objal mocno jej plecy i odwzajemnial pocalunki.Byly takie przepelnione namietnoscia,pozadaniem i cholerna miloscia.
-Kurwa...-jeknal nie zadowolony gdy uslyszal swoj telefon.Blondynka zachichotala muskajac jego usta.Wstala i zdejmujac bluze zucila ja na podloge a potem sama polozyla sie na lozku.-Czego?-warknal do telefonu i uslyszal od razu melodyjny smiech przyjaciolki.
-Wpadnij do mnie z Lea za pol godziny?-uslyszal zestresowany glos blondyna.
-A cooo? Umowiles sie z jakas laska a sam nie wiesz co wymyslec?
-Justin nie pierdol tylko pomoz.-Biebs zasmial sie zlosliwie.
-Dobra,dobra...Za pol godziny bedziemy.-rozlaczyl rozmowe i rzucil telefon na sofe a sam wskoczyl na lezaca boginie.Zasmiala sie glosno kiedy poczula jak zwisa nad nia i objela go za szyje w momencie kiedy jego usta dotknely jej obojczyka.
-Dziekuje bylo pyszne.-usmiecha sie brunetka w strone Lea.Po przyjsciu do domu kolegi musieli pomoc mu ugotowac jakas kolacje wiec Gonzales od razu wpadla na jakies latynoskie danie.Justin ciagle jednak tylko przeszkadzal calujac ja i przytulajac na co jego kolega darl sie niczym baba.Byl naprawde bardzo zestresowany.
-Ciesze sie ze smakuje.-blondynka poslala jej uroczy usmiech.W tamtym momencie poczula ciepla dlon na swoim udzie i mimwolnie spojrzala na siedzacego obok pilkarza.Beadles caly czas siedzial skrepowany i oniesmielony.
-To moze jakis film teraz?-wypalil bez namyslu i wstal od stolu.
-Swietny pomysl.-poparl Justin z lobuzerskim usmiechem skierowanym w strone przyjaciolki.Przeniesli sie do salonu i Lea razem z Noah,tak miala na imie dziewczyna,rozlozyly na podlodze koce i poduszki.
-To ty z Justin'em siedzicie na sofie a my na podlodze.-zdecydowana nowa.
-Mi pasuje!-pilkarz krzyczy z pokoju przyjaciela ktory wlasnie wybieral film.Blondynka wywrocila oczami chichoczac pod nosem.
-Jestescie razem?
-Ni...Nie wiem.-podniosla na nia wzrok i wzruszyla ramionami.-Ale zostawmy ten temat.-pokrecila glowa.-O co chodzi z Chris'em?
-Poznalismy sie jakis czas temu w parku kiedy pilnowalam swojego siostrzenca.Urwis wyrwal mi sie i by wybiegl na ulice a Chris pomogl mi go zlapac.
-Woooow...Chris'iak komus pomogl bezinteresownie??-wywalila zdziwione oczy.
-Ha.Ha.Ha.-blondyn przeszedl patrzac sceptycznie na dziewczyne ktora pokazala mu jezyk.
-To co ogladamy?-zapytala kladac rece na dloniach Biebsa,ktory teraz przytulal ja za brzuch.
-''Mama''. Podobno niezly horror.-usmiechanl sie calujac ja w skron.Mial nadzieje ze podczas seansu dziewczyna w przyplywie strachu bedzie sie do niego przytulac.
-A!-brunetka pisnela zniesmaczona.-Nie cierpie horrorow.-na te slowa na twarzy blondyna pojawil sie szeroko usmiech.
-Fajnooooooo.-stwierdzila Gonzales wyrywajac sie z objec przyjaciela.Rozsiadla sie wygodnie na kanapie siegajac po popcorn.-No na co czekacie??-zasmila sie .-Ogladamy!
Caly film Chris z nowa kolezanka przytulali sie do siebie i chlopak szeptal jej jakies czule slowka do ucha by rozluznic ja troche.Biebs lezal wygodnie na sofie z glowa na poreczy a Lea na nim.Co chwila calowala jego szyje a on gladzil jej plecy.Trzymali rece splecione ze soba co wygladalo prze slodko.
-Ale z was zaaaakochancy.-zasmial sie Bieber kiedy to para siedzaca na podlodze miala sie prawie pocalowac.Odskoczyli od siebie od razu a na ich twarzach wymalowal sie czerwony wielki rumieniec.-To za to stary,ze wczesniej nam przerwales.-poklepal kolege po ramieniu ciagle sie smiejac.Lea wcia lezala z glowa na obojczyku chlopaka i myslala.
-Siedz cicho Bieber.
-Nie po nazwisku Beadles...-pilkarz pogrozil mu rozbawiony palcem.-Hej,mala,co jest?-pocalowal ja w glowe odgarniajac troszke jej wlosy.Wzruszyla ramionami chowajac twarz w zlaczu jego szyi z ramieniem.-Leaaaa?-przeciagnal szeptem.-Chodz,idziemy juz stad.-pocalowal ja w ramie i podniosl sie delikatnie i powoli.
-My juz nie przeszkadzamy.-w jednym momencie postawa blondynki byla taka jak wczesniej.Promienna i na luzie.Szatyn ktory jeszcze siedzial spojrzal na nia niedowierzanie.
-Tylko nie zmontujcie dzieciaka.-zasmial sie wstajac juz.-Uwierz mi.-poklepal delikatnie Noah po ramieniu.-Nie chcesz tego.-pokrecil glowa przelykajac sline i szczerzac sie szeroko do kumpla.Beadles wskoczyl Bieber'owi na plecy i zaczeli sie niby okladac piesciami.
-Oni tak zawsze?-zapytala brunetka pokazujac palcem na tarzajacych sie po podlodze chlopakow.
-Nie wiem.-Gonzales wzruszyla ramionami.-Nie widuje ich razem...Po prostu nie przepadam za Chris'em.-Lea byla szczera.Od zawsze i zawsze.
-A to czemu?
-Nie wiem.-zasmiala sie krecac glowa.Justin wstal szybko i poprawil sobie koszulke smiejac sie caly czas.
-Ej moze wyjdziemy na jakas kawe jutro?-spojrzala gdy juz sie zegnali przy drzwiach.Wzruszyla tylko ramionami patrzac na Biebsa.
-Na jutro ta pani tutaj ma juz plany.-objal ja w talii przyciagajac jej drobne cialo do swojego torsu.
-Uuuu...Lea nie daj mu.-pokrecil glowa rozbawiony Chris.
-Martw sie o siebie zeby ktos ci wreszcie dal.-puscila mu perskie oko i usmiechnela zadziornie.Justin wybuchl smiechem po chwili go tlumiac gdy zobaczyl spojrzenie kolegi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Patrys
Kocham too <33 Czekam na następny *.*
OdpowiedzUsuńSuper czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńHahhaa jaka beka
OdpowiedzUsuńnie moge ze śmiechu
jeszcze ta końcówka <3<3<3
Boskie <3<3
Wyznała mu miłość - jetem w niebie to je piękne <3<3<3<3<3
Torturowała samą siebie.. przykre :/
Ale ja uwielbiam to opowiadanie <3<3<3
Weny Patrycja <3
Kocham <3
Anana
ale zaciesz!!! mega *.*
OdpowiedzUsuńJak ty to robisz ja się pytam?!
czemu tak zajebiście piszesz? *.*
Dobra, pisz tak dalej, nie przeszkadzam xD
Nie no ONA mu powiedziała, że go kocha czy ja mam jakieś zwidy już? o.O hah xD
Nie no śmiałam się jak głupia hahah xD
Tylko... płakać mi się prawie chciało jak sprawiała sama sobie ból :( to było nie fajne :/
ale później się działo, co mi poprawiło humor ^^
Ciekawa jestem po co Caleb przyszedł... wytłumaczysz w następnym rozdziale? :D proooooooooszę <3
Kobietooo... weźźź na mojej twarzy jest JEDEN WIELKI BANAN :D xD :D :D ^^ ;3
Jejuuuu nie wierzę!!!
Oby byli razem! :D <3
I ta słodka zemsta Justina dla Chrisa huehuehue ^^ :D
Nie no powalające xD
Czekam na następny i życzę weeeeeeny kochana!!! ;*** <33
Kocham Cię <3
zgdzam sie z Sylwia Kielak,nie przywykłam do pisania takich wypracowan wiec napisze tylko ze najebiste jak zawsze :D
OdpowiedzUsuń