-To co sie dzieje?-pyta szatyn zlaczajac ich rece w koszyczek.
-Zle sie czuje...Pojedzmy do domu,prosze.-spojrzala slodkim wzrokiem w jego oczy.
-Masz goroczke?-polozyl wolna dlon na jej czole na co ta zachichotala.Przysunela sie i stajac na palcach cmoknela go w szczeke.
-Nie.Chce po prostu poprzytulac sie do ciebie.-szepnela uwodzicielsko do jego ucha a pozniej odsunela sie lekko i patrzac kuszacym wzrokiem przygryznela paznokiec.
-Ahaaaaa...Czyli ta cala scenka u Chris'a byla sciema?-zapytal gladzac jej udo kiedy juz jechali autem.Skinela glowa szczerzac sie szeroko.-Przyznaje niezla z ciebie aktoreczka.-powiedzial z powaga zabawnie wykrecajac usta.
-No co?-zasmiala sie lekko.-Gdybym nie siegnela po takie sposoby znajac ciebie chcialbys siedziec tam do rana tylko po to zeby im przeszkadzac.-stwierdzila patrzac jak pilkarz parkuje na podjezdzie.Wyszli oboje usmiechajac sie pod nosami.-A w ten sposob.-odwrocila sie do niego przodem wchodzac tylem po schodach.-Dalismy im pole do popisu a my mamy czas dla siebie.-przejechala dlonia po jego torsie.
-Mh...-zamruczal otwierajac drzwi.Wbiegli szybko do pokoju ktory Justin od razu zamknal za soba.
~Oczami Lea~
Oparl sie o drzwi patrzac na mnie pozadliwym wzrokiem.Pasowalo mi to.Mialam wyjebane na wszystko i liczyl sie tylko on.Tak,cholernie go kocham i nie wyobrazam sobie zeby go teraz nie bylo przy mnie. Interesy? Coz... Jak na razie zawieszam. Pierdole,jesli chlopacy chca pokazywac jaja to niech sie teraz wykaza.Policja? Pierdolic to! Przeciez nic nie zrobilam od 5 miesiecy!! Nie mialam nawet kiedy! To nie jest fair ze oceniaja czlowieka po tym jaka ma przeszlosc... Chuj z tym! Opowiem wam wszystki kiedy indziej.Wracajac do tego przystojniaka przede mna... Patrzylam tak w jego oczy sciagajac z swoich ramion skorzana kurtke. W jednym momencie przyciagnal mnie do siebie wiec bez zadnego namyslu wskoczylam mu na rece oplatajac w pasie nogami.Jego rece wyladowaly tuz pod moim tylkiem, na udach zeby podtrzymac moje cialo.Trzymajac go za kark wpilam sie w te pelne,malinowe usta.Pocalunek byl przepelniany mega pozadaniem ale tez czyms innym...Miloscia. Usmiechnelam sie nie odrywajac sie od niego kiedy poczulam jak jego jezyk przejezdza po mojej dolnej wardze. Postanowilam sie z nim troszeczke podraznic i ze jestem dosc sukowata nie dalam mu dostepu do mojego jezyka.W tym momencie on rowniez sie usmiechnal.Oderwalismy sie na chwile zeby spojrzec sobie w oczy.Usmiechalam sie triumfalnie a on oblizujac usta zerknal na moje.Znow zlaczyl je w jednosc i tak jakby chcial mnie upuscic na co przerazona pisnelam.Oczywiscie! Moglam sie tego domyslic...Wykorzystal moment i wsunal swoj jezyk to mojej buzi.Po chwili odnalezlismy swoj rytm i walczylismy o dominacje.Wydostalam sie z jego rak i stalam juz na podlodze trzymajac go za obie strony kurtki.Pociagnelam go do siebie robiac krok w tyl.Zblizalismy sie do lozka.Zdjelam mu kurtke i pozwolilismy jej opasc w miejscu gdzie akurat stal.Swoje pocalunki przeniosl na moja szyje.Rece wplotlam mu we wlosy i odchylilam lekko glowe dajac mu wieksze pole do popisu.Jedna reka sunal po moich plecach a droga trzymal na moim biodrze.Calowal miejsce pod moim uchem,tam gdzie zaczyna sie szczeka.Z moich ust mimowolnie wydostalo sie westchnienie.Usmiechnal sie lobuzersko i po chwili zassal skure w tym miejscu.Nie cierpie jak ktos wykorzystuje moj sklaby punkt. Ale jemu wybacze.Wiedzialam ze zrobil malinke i szczerze w ogole mi to nie przeszkadzalo.Odsunal sie by zobaczyc swoje dzielo a potem spojrzal mi w oczy.Wykorzystalam moment i odwrocilam nas tak ze teraz to on byl tylem do lozka.Popchnelam go lekko na nie a sama stanelam miedzy jego nogami.Jego dlonie wyladowaly na moich udach,jezdzil nimi coraz wyzej az doszedl to tylka.Ciagle patrzylismy sobie w oczy i kiedy zlaczylam nasze usta on klepnal mnie lekko w jeden posladek.Oboje sie usmiechnelaismy i usiadlam mu na kolanach okrakiem.Wszystko bylo pieknie do momentu kiedy rozdzwonil sie moj telefon.
-Ja pierdole...-jeknelam wywracajac oczami.
-Udajemy ze nie slyszysz.-powiedzial calujac moje barki i schodzi coraz niezej,na dekolt.
-Musze odebrac.-stwierdzilam niezadowolona.Zlapalam jego twarz w dlonie i spojrzalam w te czekoladowe teczowki ciagle przepelnione tymi samymi uczuciami.Usmiechnelam sie niesmialo i cmoknelam jego usta a pozniej szybko zeszlam z jego kolan.Kucnelam przy kurtce i wyciagnelam smartphone.Czulam ciagle wzrok Justin'a na swoim ciele.Bylam wsciekla przez to ze ktos przerwal nam taka chwile! Mialam ochote cos rozpierdolic...A najlepiej osobe ktora dzwonila.Na ekranie pokazal mi sie jakis numer.-Czego?-warknelam po nacisnieciu zielonej sluchawki.
-Nie no...Swietnie odzywasz sie do przyjaciolki.-uslyszalam glos Sam.Ah! No zajebiscie! Nastpena rzecz o ktorej chcialam zapomniec...Moi zjebani koledzy z moim bratem postanowili sprowadzic moje kolezanki narazajac je na niebezpieczenstwo. Po prostu kurwa,super! Czuje jak moje oczy robia sie czarne.Za kazdym razem gdy sie tak dzieje czuje w sobie furie.Przeszlo juz pozadanie ktora spowodowal Justin.Przeszla juz ta blogosc. Teraz mam ochote mordu.Zadza ktora we mnie rosnie jest sliniejsza od wszystkiego.Jedyne co...To milosc ktora zywie do Bieber'a jest w stanie zadzialac.Pierwszy raz mam takie cos.Pierwszy raz kogos tak bardzo kocham. A przeciez... Nie, nie. Nie o tym teraz. Moja historie z mojego punktu widzenia poznacie w bardziej odpowiednim momencie.
-Oh...Przepraszam ze nie skacze z euforii z racji tego ze wpakowalas sie w bagno.-sknelam zlosliwie.Poczulam jak pilkarz objal za brzuch.
-Spokojnie...Szkoda twoich nerwow.-szepnal mi do ucha a pozniej pocalowal bark.
-Po jakiego chuja dzwonisz? Chlopacy nie powiedzieli ci jaka jest sytuacja?-mialam wtedy dosc...Chcialam gdzies uciec lub zapasc sie pod ziemie.Juz nie raz chcialam skonczyc swoje zycie.Nie raz probowalam popelnic samobójstwo.
-Lea ja nic ci nie zrobilam....-jej ton glosu byl strasznie powazny.-Wiec lepiej bedzie jesli normalnie pogadamy.
-Lepiej dla kogo? Dla mnie?-parsknelam smiechem.-Aaaah...Rozbawiasz mnie.
-Zrobilas sie jeszcze wieksza suka...-Justin usiadl zrezygnowany na lozku i ciagle sie mi przygladal.
-Peeeeeeewnieee...Bo ty wiesz jaka jestem teraz.-wywracam oczami.-Nie raczylas sie kurwa odezwac przez pol roku a teraz dzownisz i odgrywasz moja matke! Wez sie lepiej odpierdol...
-Opanuj nerwy.
-A ty ogarnij dupe,Sam...-syknelam ostatni raz i rozlaczylam rozmowe rzucajac telefon na fotel.Przeczesalam wlosy palcami i westchnelam gleboko.Odwrocilam sie do chlopaka spogladajac czarnymi galkami.Jego miesnie od razu sie napiely a twarz zbladla.Po chwili zorientowalam sie o co chodzi i pozwolilam zlosci odejsc.-Sorki...-usmiechnelam sie przepraszajaco.
-Nie przywyklem jeszcze.-pokrecil glowa rozluzniajac sie lekko.
-Spooookojnie.-polozylam mu rece na ramionach jezdzac od barkow po karku i glowie.-Nic ci nie zrobie.Mozesz byc pewny.-nachililam sie nad nim i cmoknelam w usta.-Ide sie wykapac.-siegnelam do garderoby po pizame i weszlam do odpowiedniego pomieszczenia.Gdy tylko zamknelam za soba drzwi przytloczyla mnie swiadomosc wszystkiego. Wykonujac czynnosci moje mysli krazyly w okol calego tego burdelu w moim zyciu. Podsumowujac... 18 lat, nadprzyrodzone moce,na karku policje,zakochalam sie w najlepszym przyjacielu i jednym z najslawniejszych pilkarzy swiata,nie utrzymuje kontaktu z nikim i mam pierdolone blizny... Kurwa mac! Moja przeszlosc jest ciezka...No co ja na to poradze? Kocham interesy i ta aderenaline oraz fakt ze wciaz musze wymyslac wyjscia.Moje moce? Co ja na to poradze? Moj wujek byl naukowcem.Gdy mialam 2 lata pod pretekstem zajecia sie mna przez wakacje zeby rodzice mogli spedzic razem czas zabral mnie i w jednym z laboratorium wstrzyknal mi jakies gowno.Nie bylam jedyna...Takie samo COS wstrzyknal innemu chlopakowi i cos tam pierdolil pozniej ze nasze drogi nigdy sie nie rozejda.Pierdolenie chuja. No i oto macie skutki. Zajebiscie co nie? Do 10 lat funkcjonowalam jak normalny czlowiek. Jednak po paru tygodniach moj umysl zaczal sie zmieniac.Zaczelam dostawac atakow furii ktorych nie powstrzymywalam i pierwsza ofiara padl wlasnie moj wspanialy wujek.Chcial to mial...Pierdolic to! Ukrywalam to przez trzy lata,nauczylam nad tym panowac, az Caleb mnie wkurwil i sie wydalo.Gdy zlozylismy przysiegi z chlopakami z The Fastest powiedzielismy im o tym. Co do policji to chuj z nia...Banda goryli myslacych ze nie wiadomo kim sa. Co do kontaktu z chlopakami...No coz? Nie podjelam decyzji o definitywnym koncu.Moze jeszcze do nich wroce.Kto to wie? Na chwile obecna mam wyjebane na nich i na dwie moje 'przyjacioleczki'. Blizny...Pierdole!! Do tego sie chyba nigdy nie przywyczje...W kazdym badz razie jeszcze nie. Tylko te na nogach akceptuje...Sa widoczne ale za to jakos daja sie zamalowac. Te na brzuchu no to...To kompletnie inna bajka. Widzialam je juz. Co wieczor stoje naga przed lustem i patrze na 'pamiatki' z tamtego wypadku.Lzy wtedy same mi lecza i nie potrafie siebie zaakceptowac.Rosnie we mnie zlosc na siebie.Nie mam za zle Justin'owi.Wlasnie...On...Justin Drew Bieber. Kim on dla mnie jest? Zdecydowanie najwazniejsza osoba na swiecie. Bez namyslu oddalabym za niego zycie. To ten jedyny. Dla mnie na pewno.My...Wyrob mojego wujka zakochujemy sie tylko raz i jest to definitywne,na zawsze...Jednak jesli ja nie jestem jego pozwole mu odejsc.Ma prawo do szczescia a jesli ja mu go nie daje to po prostu bede musiala z tym umrzec.
-Lea zyjesz?-uslyszalam zaniepokojony glos chlopaka.
-Co? Tak,tak.Juz wychodze.-nawet nie czulam jak ten czas szybko lecial.Stalam tak juz umyta przed lustem wlepiajac w odbicie, swoje teczowki.Otarlam lzy i zamrogalam pare razy.Wzielam gleboki wdech i wyszlam.Stal juz gotowy do snu z troska wymalowana na twarzy.Usmiechnelam sie slodko i zlapalam za jego dlon.-Idziemy spac.-stwierdzilam ciagnac go na lozko.Rzucilam sie niczym mala dziewczynka i zrobilam mu miejsce jednak nadal stal w moich nogach.-No chooodz.-jeknelam rozbawiona jego podejrzliwym wyrazem twarzy.Podchodzac na czworaka zawisl nade mna.Zlaczyl nasze usta na dluzsza chwile a potem polozyl sie obok mnie obejmujac moje cialo ramieniem.
-Dobranoc.
-Branoc.-zachichotalam odwracajac sie w jego strone i polozylam glowe na jego obojczyku.
~Narrator~
Zastanawiajace jest kim jest tajemniczy chlopak o tej samej mocy,prawda? Skoro doktor powtarzal zawsze dziewczynie ze jej droga na zawsze bedzie polaczona z nim to co mial na mysli? Moze Lea go zna? Moze jest jego swietna przyjaciolka? A moze jeszcze nigdy sie nie spotkali? O co w tym wszystkim chodzi? Co bedzie dalej? Jesli rozpozna tego chlopaka nic sie nie zmieni miedzy nia a Justinem? No wlasnie...Kim oni dla siebie sa? Para? 'Tylko' przyjaciolmi? Justin kocha Lea,tak? Czy ona mimo zywiacego do niego uczucia zwiaze sie z nim? A moze nadal bedzie wypierala sie faktem ze nalezy do gangu? Wroci to The Fastest? Chlopacy maja do niej zal? Jesli tak to czy jej wybacza? Co z Samantha i Alison? Chlopacy wtajemnicza je do konca? Co na to Lea?
Nowy dzien,nowe zmagania i...Pierwsza lekcja Lea.
-Mala, za 10 minut ma byc tu ta profesorka od matematyki!!-krzyknal Justin zalewajac kawe goraca woda.
-No juz! Juz ide!-Gonzales zalozyla w biegu drugiego martensa i wybiegla z pokoju.Zbiegajac po schodach poprawila sobie swoje bransoletki.-Hej Jusi.-podeszla do szatyna i wslizgujac sie miedzy jego cialo a blat wysepki zlaczyla ich usta.
-Witam slicznotke.-zlapal ja za biodra i przyjrzal sie jej stroju.Byl normalny.Czarne rurki,fioletowe martensy,czarna obcisla koszulka z naprasowana plonaca czaszka i duza,fioletowa bluza Bieber'a.
-Toooooo...Zostaniesz ze mna prawda?-zalozyla mu rece na szyje wpatrujac sie proszaco.
-Wiesz ze mam pare spraw do zalatwienia na miescie.-na jego twarzy pokazal sie grymas a w jego oczach niechec do jakiegokolwiek opuszczania dziewczyny.-Przyjdzie Fredo.
-Naprawde?-jej oczy lekko rozblysly.Uwielbiala tego chlopaka bo ciagle robil cos co odrywalo jej mysli,czula sie przy nim jak jego blizniaczka.
-Pewnie.-zlozyl na jej nosie calusa.-Nie zostawilbym cie samej.-pokrecil glowa.W jednym momencie rozbrzmial dzwiek dzwonka do drzwi.-To pewnie ta psorka.
-Otworze.-odsunela go lekko od siebie i pobiegla rozbawiona do drzwi.Zrobila krok do tylu kiedy na schodach zobaczyla kogos kogo juz baaardzo dawno nie widziala...Ostatnia osobe ktorej by sie tu spodziewala...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto rozdzial z wstawka z perspektywy Lea... Jak widzicie totalny chaos. xD Ale spoko :D Za jakis czas wszystko sie wyjasni.
-Patrys
Kochanie to jest zarąbiste <3<3<3<3<3
OdpowiedzUsuńNie moge doczekać się aż wyjasni sie to z tym chłopakiem.
Kocham To i Cię i Twój drugi blig <3<3
Anana
Zamiast pisać referat to ona rozdział pisze! no nie ładnie, nie ładnie :D
OdpowiedzUsuńAle mnie to pasuje :p
Za duuużo pytać, za dużo ;o Nie łapie się w tym haha xD
Dobra, mniejsza :p
A co do rozdziału to...
jest MEGA <3
Czy mi się zdawało czy oni chcieli TO zrobić? :D xD hehe xd
jestem porąbana LOL XD
Niuniaaa, baaaaardzo mi się podoba ten fragment z perspektywy Lea *.*
Więcej takich ^^ Bardziej się w to wczuwam :P
Zajebiście by było gdyby byli razem ^^ :3
Mam pewne podejrzenia do tego, kto może być tym tajemniczym chłopakiem ;3 napisze Ci kiedy indziej kogo mam na myśli huehueheu ^^
Dobra, kończę, bo lecę spać :p xd
Czekam na następny rozdział i żyyyczę weny <33
+ 5 z referatu xD
Super czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńKocham twojego bloga naprawdę :) I oby więcej takich romantycznych scen :) Kiedy następny?
OdpowiedzUsuń