środa, 9 października 2013

#31

Minely dokladnie trzy miesiace od kiedy Lea ostatni raz widziala swoich przyjaciol.Nie potrafila spojrzec im w oczy po tym jak sie zachowali.Zlamali zasade.Nie wolno dotykac kogos na kim zalezy jednej osobie z The Fastest.Ostatni raz slyszala glos Max'a.Zadzwonila do niego tylko po to by zadac jedno pytanie.
Od dziesieciu minut dziewczyna zastanawia sie nad zadzonieniem do przyjaciela.Nie mogla zrozumiec co mial na mysli mowiac 'Kocham Cie'.Wydawalo sie jej to calkowicie przyjacielskie.Jak to zawsze mieli w zwyczaju sobie mowic.Jednak gdzies tam w podswiadomosci ciagle nie dawalo to jej spokoju.
Jeden sygnal...Drugi...Trzeci...
-Lea!-glos chlopaka wydawal sie tak bardzo uradowany.Nie mozna sie mu dziwic.W koncu nie slyszal ani nie widzial swojej ukochanej przyjaciolki przez miesiac.
-Max po co to mowiles wychodzac?-pytala z wyzutem.
-Bo cie do cholery kocham!
-Max opanuj sie!-syknela.-Ja tez cie kocham jak brata i tak zostanie.Jednak po tym co odwaliliscie nie potrafie z wami przebywac.
-Prosze nie wracajmy do tego.-powiedzial smutno.Chwila ciszy w sluchawce przerastala obojga.-Lea?-zapytal nie pewnie.
-Tak?-usmiechnela sie lekko.
-Jestem z Alison.-szepnal nie smialo.
-Gratuluje.-usmiechnela sie.-Sluchaj...Nie chce widziec sie z zadnym z was...Po prostu na razie zerwijmy kontakty.Niech ta rozmowa tez zostatnie tylko miedzy nami.Jeszcze raz gratuluje zwiazku z Ali...A co do interesow...Jak na razie ja sie nie mieszam.-juz chciala sie zegnac.
-Czekaj!-powiedzial szybko.-Sluchaj musisz sie z nami spotkac.
-Po co?-warknela zla.
-Przeprowadzamy sie...
-Ja nie wracam do domu...Teraz tu jest moj dom.
-Tak,tak.-zasmial sie.-Wlasnie to mialem na mysli.Nie wracamy juz do domu.Sprzedalismy go.Nasze rzeczy wlasnie zostaly przywizione do nowej willi ktora kupilem.-usmiechnal sie szeroko i dumnie.-Ali i Ryan mieszkaja z nami a Samantha ma przyleciec za pol roku.-mowil szybko.
-Slucham?!Podjeliscie takie decyzje bezemnie?!-wykrzyczala wsciekla.
-Nie bylo ciebie...
-To nie znaczy ze mozecie decydowac sami!Jestesmy The Fastest! Jednosc!!-krzyknela.-Mam was calkowicie dosc...Po moje rzeczy przyjedzie babcia z Pattie wiec wyslijcie im nowy adres.Ja nie mam zamiaru sie tam pokazywac.-powiedziala z jadem i rzucila telefon o sciane.
Przez caly ten czas faktycznie nie zobaczyla sie z chlopakami.Nadal mieszka u Justina z ktorym miala wspanialy kontakt.Czasto razem wychodzili na jakies imprezy,spacery,do kina lub do kawiarni.Gonzales przez ten czas zmianila sie.Pokochala rodzine Bieber'a ktora rowniez uwazala ja jako czlonka.Kontakt z babcia dziewczyny rowniez sie jeszcze bardziej polepszyl.

-Hej mala.-Justin rzucil sie na sofie obok blondynki ktora patrzyla przez okno z kolanami podkurczonymi pod brode.Objal ja ramieniem a nogi polozyl wygodnie na stoliku.-Co jest?
-Rowne trzy miesiace.-spojrzal na niego z bolem.-Najdluzy czas jaki bez nich wytrzymalam to byly dwa dni...Nie liczac czasu spedzonego w szpitalu.Ale to nie bylo z mojej woli.-wzruszyla ramionami i znow wrocila wzrokiem do okna.
-Ej.Ej.Ej.-zlapal delikadnie za jej podbrodek i skierowal tak by patrzyla mu w twarz.-Moze chcesz sie z nimi zobaczyc?Chesz ich odwiedzic?
-Nie Justin...-pokrecila glowa a potem oparla ja o obojczyk chlopaka.-Nie mam na to sily.Po prostu nie potrafie im spojrzec w oczy.
-Jestes pewna?-objal ja mocniej sadzajac sobie dziewczyne na kolanach.Jego reka delikadnie trzylama udo Lea a droga dlon sowala wzdloz kregoslupa.
-Jestem pewna.-westchnela.
-Wiem ze to przeze mnie.-odezwal sie jako pierwszy po dluzszej chwili ciszy.-To przeze mnie tak cierpisz.
-No i po co znow sie obwiniasz?Hm?-odsunela glowe by spojrzec mu w oczy.To nie byl pierwszy raz gdy przerowadzali rozmowe na ten temat.
-Bo wiem jaka jest prawda.-stwierdzil pewnie.-Mowisz ze to nie przeze mnie.Ze to sprawa miedzy wami.Jakies wasze zasady zostaly zlamane.-mowil zamyslony.-Ale popatrz sama...Gdybym sie od ciebie odczepil nie byloby tego pieprzonego wypadku,mojego chwilowego odsuniecia sie,klotni z chlopakami.Sama zobacz ze wszystko sprowadza sie do mnie.To wszystko przeze mnie.-oparl glowe o czolo dziewczyny.
-Nie lubie jak sie smucisz.-musnela jego policzek.-Ja nadal uwazam ze to nie twoja wina.Gdym ja sama zachowala sie inaczej to bym cie do mnie zrazila.A nie zrobilam tego.Pozwolilam zebys sie do mnie zblizyl. Kłótnia z chlopakami jest coz...Oni po porstu tacy sa.-wzruszyla ramionami.-To ze tak sie zachowali to tylko i wylacznie ich wina.Przeciez mozna bylo pogadac jak cywilizowani ludzie.-usmiechnela sie.
-I tak mysle swoje.-pokrecil glowa.
-Jestes zbyt uparty.-usiadla wygodniej na jego kolanach tak ze siedziala do niego przodem, okraczajac go.
-A co z twoja szkola?Hm?Powinnas juz chyba zaczac.-usmiechnal sie.
-Ugh...Serio?Nie moge zrobic sobie jeszcze jednego miesiaca wakacji?-usmiechnela sie slodko kladac mu rece na ramionach.Justin natomiast objal ja w talii patrzac z zafascynowaniem w jej oczy.
-Powinnas sie uczyc.-powiedzial powaznie.
-Jakis ty dorosly.-zachichotala.
-No ba.-poruszal zabawnie brwiami calujac jej nos.-A co myslisz o nauce w domu?
-Co ty masz na mysli?-zmrozyla brwi.
-Mowie o tym zeby nauczyciele przychodzili tutaj.Nauka w domu?Nigdy o tym nie slyszlas?
-Slyszalam...Ale nigdy nie wglebialam sie w takie tematy.
-Ja sie uczylem w domu.-wzruszyl ramionami.-To z jednej strony lepsze niz chodzenie normalnie do szkoly jednak gorsza strona jest taka ze nie masz znajomych przy sobie.-wzruszyl ramionami.
-Nauka w domu....Hmm...
-Pozwoliloby ci to tez podrozowanie ze mna.-usmiechnal sie nie smialo.
-Serio?-otworzyla szeroko oczy.-Bym mogla byc na twoich treningach i meczach?-taka perspektywa jej sie strasznie podobala.Byla wrec oczarowana pomyslem.Uwazala rowniez iz lekcje w domu moglyby wydawac sie fajne.Ona i tak nigdy nie lubila nikogo w szkole.Ali zawsze byla w starszej,Sam nie bylo jeszcze w Stratford...Znow by musiala zaczynac od nowa a to jej sie w ogolnie nie spodobalo.
-Pewnie ze tak.-usmiechnal sie szeroko.
-I zawsze bylbys przy mnie?-przysunela sie troszeczke blizej.
-Zawsze.-patrzyl z zachwytem w jej oczy.Zalozyl jej kosmyk grzywki za ucho patrzac badawczo.
-To dosc kuszaca propozycja...-mruknela uwodzicielsko.Po raz kolejny sie z nim droczyla.-Ale musze nad tym pomyslec.-szybko wstala mowiac obojetnym glosem.Skierowala sie do kuchni by przygotowac kolacje.

-Lea!Mozesz przyjsc do mnie na chwile?!-Pattie krzyczala z dolu.Gonzales szybko zazucila na siebie bluze i zbiegla na dol.Byla godzina obiadowa wiec z przekonaniem iz dzisiaj pani Mallette zrobi obiad zeszla na dol.
-Tak?-usmiechnela sie uroczo zagladajac do kuchni.
-Mam do ciebie prosbe.-spojrzala na nia bezradnie.
-Postaram sie pomoc.-wskoczyla na blad patrzac na kobiete ktora mieszala cos w garnku.
-Wiec musze jechac do mojej kolezanki ktora jest chora...Erin i Jeremy sa w pracy a ja nie mam z kim zostawic Jazzy i Jaxona.-usmiechnela sie niesmialo.
-Chetnie zostane z maluchami.-wyszczerzyla sie.-Moge ich gdzies zabrac? Na jakis spacer czy cos?
-Oczywiscie!-powiedziala entuzjastycznie.-Zaraz dam ci pieniadze.
-Nie!-Gonzales pokrecila energicznie glowa.-Nie trzeba.-usmiechnela sie.-Mam swoje pieniadze.
-Nie mozesz za nich placic.-powiedziala obuzona.
-Ale to bedzie dzien ze mna.-wzruszyla ramionami.-Ja place,naprawde.-usmiechnela sie szeroko.Pattie spojrzala na nia znaczaco.
-Justin!-zawolala  swojego syna a blondynka pokrecila glowa.
-Tak mamo?-chlopak wszedl caly spocony do pomieszczenia.Jak codziennie trenowal w swojej silowni w domu.
-Dzisiaj musze wyjsc do kolezanki ktora chora jest wiec Lea zostanie z twoim rodzenstwem.
-A to ja nie moge?-zasmial sie odkrecajac butelke wody.
-Po prostu coz...No Lea jest odpowiedzialniejsza.
-Hahaaa..-Gonzales wybuchnela smiechem widzac mine pilkarza.
-Dzieki.-JB spojrzal znudzony na mame.
-Bardzo prosze synku.-zachichotala.-Chodzi o to ze Lea chce placic za maluchy.
-Nie!-obuzyl sie.-To jest wykluczone!Wez kase z mojego portfela.-usmiechnal sie w jej strone.
-Nie...-pokrecila glowa.-Pozwalacie mi mieszkac z wami,jesc z wami i w ogole nie kazecie placic i nic kupowac dlatego przynajmniej tak sie odwdziecze.-zeskoczyla z blatu.-Nie ma mowy zebym dzis placila waszymi pieniedzmi.-usmiechnela sie szeroko stajac w drzwiach.
-Uparta...-usmiechnela sie mama chlopaka.
-I to jak.-Jus poscil oczko lapiac jej dlon.-Chodz ze mna.-szepnal jej na ucho.
-W takim razie dzis ja sie zajmuje dziecmi.-swierdzila wychodzac za Jusem.
-Jeszcze raz dziekuje!
-Zaden problem!-zachichotala biegnac po schodach za chlopakiem.

-To co miales mi pokazac?-zniecierpiliona dziewczyna czekajac juz trzecia godzine lezala na lozku i bawila sie telefonem Justina.
-Co ty taka nie cierpilwa?-zasmial sie kladac obok niej.Zlapal ja w talii i przyciagnal blizej.Oczom dziewczyny ukazala sie jakas strona internetowa.-To co?
-Co,co?
-Przemyslalas swoja szkole?
-Yhmmm...-spojrzala gdzies w bok.-Powinnismy sprawdzic co u dzieciakow.-podniosla sie szybko majac nadzieje iz uda jej sie uciec jeszcze od tematu.
-Nie.Nie.Nie.-pilkarz zlapal szybko nagdarstek blondynki.Przyciagnal ja do siebie tak by wyladowala na jego kolanach.-Jaz i Jax sa jeszcze z mama.Mamy jeszcze godzine.-usmeichnal sie slodko.-Wiec co z twoja nauka?-spojrzal ciekawie.-I nie proboj sie wykrecac.
-No to ten...Ehm...-nie chciala powiedziec prawdy.Bala sie reakcji.Jednak z drogiej strony miala juz dosc ukrywania prawdziwej siebie przed najlepszym przyjacielem.Tak,Justin nim zdecydowanie byl.Lea uwazala ze to jeszcze nie odpowiedni czas na to by wyjawniac prawde.Rana po tymczasowym rozstaniu z chlopakami byla zbyt swierza by przezywac kolejny cios.Bala sie iz Bieber sie od niej odwrocil.To normalne...Kazdy z nas by sie bal.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to jest...Nastepny rozdzial bedzie ciekawy! Obiecuje to wam :) Mam swietny humor poniewaz mam swietny kontakt z chlopakiem w ktorym sie zakochalam :)
Mam nadzieje iz rozdzial wam sie podobal ! :P
Jak myslicie,co ukrywa Lea? Po za jej mocami odnosnie bolu,coz moze jeszcze kryc??
Ja wiem :P Ale wam jeszcze nie powiem :D ^^
Wiecie co? Kooocham was <3
Mam nadzieje ze zobacze pod tym rozdzialem spora liczbe komow bo inaczej nie bedzie NN :P
Szantaż! A co?? :P
-Patrys

8 komentarzy:

  1. Ooo, jak slodko! 😍 Cudowny rozdział <3 Do następnego xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski ;-) czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  3. Ugh nie moge przeżyć co chłopaki z The Fastes zrobili Justinowi :/

    Miło że Bieberowie tak pomagają Leai
    Nie dziwie jej się że chciała płacić
    a co do szkoły to jestem ciekawa jaką tajemnice ma Lea

    fajnie że dogadujesz się z tym chłopakiem :)


    Nie moge doczekać się nexta

    Ludzie czytać i komentować !!!!
    Weny!!
    Anana

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do tego chłopaka... mówiłam, że wszystko się jakoś ułoży? :) <3
    No wiesz cooo... dodawaj szybko, bo chcę się dowiedzieć co ukrywa Lea! Jeju... zaczęłam się śmiać jak zeszła z Justina xD
    Śmiać mi się chce! Zajebisty rozdział ;)
    Jeju cieszę się, że w końcu jesteś szczęśliwa (chodzi mi o chłopaka ;) ) <3
    Czekam z NIECIERPLIWOŚCIĄ na następny rozdział! <3 :***
    Kocham Cię Kochana <3 ;*
    Ps. Co z Twoim przyjacielem? Obudził się ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj przyjaciel...niestety sie jeszcze nie obudzil :c Moi koledzy z ktorymi mieszkal rozmawiali juz z jego rodzicami aby przeniesc go do kliniki w Australii poniewaz tam jest lepsza chirurgia i wgl...wiec nie widomo co to bedzie.jego stan jest stalibny jednak nie ma zadnych zmian...jak na razie po prostu wszystko stoi w miejscu...

      Usuń
    2. Obudzi się, Patka, zobaczysz :) Wszystko będzie dobrze, jeśli będziemy w to wierzyć. Specjalnie dla Ciebie pomodliłam się za Niego jak byłam na wycieczce w Częstochowie :) Zobaczysz, Everythings gonna be alright <3 <3 ;***

      Usuń
    3. Ojej... dziejuje ze o nim pomyslalas <3 to wiele dla mnie ja i dla moich kolegow znaczy. Dziekuje Ci! Jestes wspaniala.
      wzruszylam sie...

      Usuń
  5. Gratulacje ! ( chodzi o chłopaka ) szczęścia i wgl .. a co do rozdziału jest super ciekawi nas co Lea jeszcze ukrywa .. dodaj szybko .. + zapraszamy na naszego bloga rozdział pojawi się już za 3 dni i pojawiał bd się co tydzień ze względu na to że mamy dużooo nauki ;D szczęścia i pozdrawiamy .. a z kolegą bd wszystko okey tak samo jak Sylwia napisała słowa z jego piosenki : Everything is gonna be alright ! zobaczysz napewno z tego wyjdzie ! ;*

    OdpowiedzUsuń