-Czemu sie tak zachowujesz?-zapytal patrzac w jej smutne oczy.Mimo ze starala sie ukryc uczucia on juz za dobrze ja znal.
-Moze taka juz jestem?-pyta wymownie.
-Moze po prostu starasz sie cos ukryc lub odsunac jakies uczucie od siebie?-usmiecha sie lekko.
-Moze nie bedziesz taki pewny siebie?
-Moze taki juz jestem?-zasmial sie.
-Ej! To moj tekst.-powiedziala obuzona a Justin nachylil sie nad nia i cmoknal w nos.
-Przepraszam...-szepnal slodko kladac sie obok niej na plecach.Ulozyla glowe na jego torsie i wtulila sie delikatnie.Objal jej cialo kladac dlon na biodrze.-Zachowalem sie jak skonczony dupek.-przez nastepna dluga chwile panowala cisza...Nie podobalo sie to chlopakowi bo wiedzial ze dziewczyna mimo wszystko nadal miala do niego uraze.-Gniewasz sie na mnie?-nie odpowiedziala.Zerknal jednym okiem na jej twarz i dostrzegl wymalowany smutek.-Porozmawiaj ze mna.-uniusl delikatnie jej podbrudek.Pokrecila tylko przeczaco glowa i wyswobodzila glowe z jego dloni.Polozyla sie tylem do niego kulac w klebek.-Cos sie stalo prawda?-przytaknela ruchem glowy.-Rozumiem ze cos powaznego?-kolejne przytakniecie.-Spokojnie...-przytulil sie do jej plecow.-Prosze cie nie denerwuj sie.-pocalowal jej bark i schowal twarz w jej wlosach.-Przepraszam cie ze jeszcze ja sie dokladam do tego wszystkiego.-szepnal jej do ucha i pocalowal w szyje.Zadrzala cala pod dotykiem jego ust.Usmiechnela sie naprawde prawie nie dostrzegalnie.
Po wyjsciu z lazienki,odswierzona i gotowa do spania zucila sie na duze lozko.W jej glowie ciagle byla scenka z przed prawie godziny w ktorej wracala samochodem z Justin'em.Przytloczona cala ta sytuacja chciala tylko po prostu zasnac.Wsunela sie pod koldre i zamknela oczy starajac sie nie myslec nad niczym.Jednak...Ilu z nas idac spac mysli o wszystkim tym co sie dzieje w okolo?Wielu? Ja rowniez... Zgasila lampke stojaca na stoliczku i szczelnie sie okryla.Niespelna 40 minut pozniej rozdzwonil sie jej telefon.
-Cholera jasna...-syknela pod nosem wyciagajac reke gdzies pod koldre.W jej zwyczaju bylo miec telefon zawsze przy sobie.Z jednej strony byla zbyt leniwa zeby w momencie gdy ktos do niej dzwonil musiala szukac smartphone. Z drugiej jednak po prostu czula sie pewniej miejsc go przy sobie.Znalazla uzadzenie przy swoim brzuchu.Na mysl o tej czesci ciala przypomnialy jej sie blizny.Nie.Taka jest odpowiedz na to czy je widziala.Nie miala odwagi mimo ze minelo juz tyle czasu...Byla zbyt przestraszona ta mysla.Biorac kapiel starala sie jak najczesciej omijac wzrokiem te rysy.Nikt ich nie widzial...Zawsze szczelnie je zakrywala.Przez jakis czas nawet okrecala sie bandazem lub zakrywala to obcislym topem.Tylko po to zeby nikt nie zauwazyl.Nie patrzac na ekran telefonu odebrala.-Czego?-milutko...
-Moze bys tak odzywala sie milej,suko?-nie rozpoznala glosu.
-Ja pierdole...-wywrocila oczami.-Kim jestes i chuja chcesz?
-Naucze cie dobrych manier,dziwko.-glos syknal z wielkim jadem do sluchawki.
-Tak,tak...Wielu bylo takich jak ty.-szydzila z niego.Jednak to przeciez Lea...Ilu z was czuloby sie pewnie majac takie zdolnosci paranormalne jak ona? Ja na pewno...
-Mam do ciebie interes...-ktos przemiwil ludzkim glosem.Wysilil sie na bycie mileym.Mily...To chybra troche za duzo powiedzine.Hmmm znosny lepiej pasuje.
-Jakbys nie wiedzial zrobilam sobie wakacje od interesow.-zasmiala sie wrogo.-I tak bym ci nie pomogla,chuju i tak.-pokrecila glowa.Usiadla na lozku podpierajac sie na jednej rece.
-A moze jednak pomoglabys swojemu nowemu koledze?
-O kim ty do jasnej cholery mowisz?-nudzily ja gierki.Nie lubila pierdolenia sie.Jedynie jesli chodzilo o smierc lubila patrzac na meczarnie.
-Ryan Butler? Mowi ci cos?
-Czego od niego chcesz?-syknela mrozac oczy.Mimo ze Gonzales nie interesowala sie The Fastes od jakiegos czasu, sercem zawsze byla przy nich.
-Powiedzmy ze przeszlosc go goni.-zasmial sie glosno.
-I do kurwy nedzy co ja mam do tego?-zapytala wymownie.
-Jestes mi potrzebna.-stwierdzil bez wyrazu.-Spotkajmy sie jutro o polnocy na dachu centrum handlowego.
-Taaaa...Ale mi powiedziales.-kolejny raz wywrocila oczami.-Ktore centrum?
-To przy plazy.
-Jesli bedzie mi sie chcialo to przyjde...Jesli nie to bedziesz sie musial pierdolic.-zachichotala.-Spierdalaj skurwysynku.-cmoknela powietrze i rozlaczyla rozmowe.-Ja pierdole...-szepnela zucajac telefon gdzies na koldre i opadla delikatnie na poduszke.-Co ten nowy odpierdolil...
-Lea wstawaj....-szepnal jakis glos ktorego dziewczyna nie mogla jeszcze zidentyfikowac.Ku jej zdziwieniu zasnela! Tak! Od tajemniczego telefonu nie zmrozyla oka a wystarczylo ze byl przy niej Bieber i udalo sie! Usmiechnela sie na sama mysl o chlopaku.-Leaaaa...-kolejny szept i jakis szmer.Otworzyla oczy i dostrzegla Pattie stojaca nad nia.Nadal czula reke Justina oplatajaca jej cialo i to jak sie do niej przytula.-Nareszcie.-kobieta zachichotala.-Probuje cie obudzic od dobrych 30 minut.-pokrecila glowa podpierajac sie na bokach.
-Cos sie stalo?-zapytala szeptem przecierajac dlonia oczy.
-Zrobilam sniadanie.Za godzine musze wyjsc.Erin dzis zostaje w domu wiec nie ma problemu z dziecmi jednak chcialam z toba porozmawiac.-usmiechnela sie szczerze.
-Mam sie bac?-otworzyla szeroko oczy.
-Nieeeeee...-pani Mallette od razu zaprzeczya usmiechajac sie szeroko.-Oczywiscie ze nie.-zachichotala.-To raczej...Hmmm...Taka rozmowa informacyjna.
-Informacyjna powiadasz?-blondynka zachichotala.-Skoro tak to za 5 minut bede w kuchni.-poscila jej oczko rozciagajac sie delikatnie tak zeby nie obudzic lezacego obok pilkarza.
-Dam ci nawet 10 tylko zebys przyszla.-zachichotala wychodzac z pokoju.Lea pokrecila glowa ziewajac z usmiechem.Po chwili znow wrocila do wczesniejszej pozycji i tylko na chwilke zmrozyla oczy.
-Moja mama chce pogadac z toba o naszych relacjach.-uslyszala szept za soba.
-Domyslilam sie.-wysunela sie z jego objecia i po chwili stala juz n nogach.-Spij jeszcze.-pocalowala go w policzek i usmiechnela sie lekko.
Nastepne 25 minut Pattie z Lea przegadaly o jakis pierdolach.Nic szczegolnego.
-A jak uklada ci sie z Justinem?-zapytala niesmialo pani Mallatte.
-Co masz na mysli?-Gonzales zachichotala mrozac oczy.
-Jestescie wreszcie razem,prawda?-mama pilkarza byla wrecz pewna ze ma racje.
-Nie.Pattie,nie jestesmy.-dziewczyna sposcila wzrok na kubek z swoja poranna kawa.
-Jak to?!-kobieta byla w szoku.-Przeciez...Zachowujecie sie jak para.
-Zle to odebralas.-usmiechnela sie niesmialo.
-Czujesz cos do niego?-ta jej bezposredniosc...Jednak Lea to nie przeszkadzalo.Wrecz przeciwnie.Nigy nie lubila nie jasnych rozmow.
-Ehmmm...-kolejny raz sposcila wzrok.-Nie rozmiawiajmy o tym.-pokrecila glowa podnoszac zbolale spojrzenie na kobiete.
-Cos sie stalo?
-Wiesz czym sie zajmuje.Jestes tego w pleni swiadoma,prawda?-przytaknela jej glowa.-No wlasnie...Nawet jesli czulabym cos do twojego syna nie moglabym z nim byc.
-Czemu?
-Nie chce go narazac.Juz nie jest do konca bezpieczny miejac ze mna kontakt jednak jesli przy nim jestem nic mu nie grozi.
-No a jakbyscie byli para to nie mogloby tak byc?
-W moim swiecie sa inne zasady.-pokrecila glowa.-O ktorych Justin juz wie i nie dopuszcze do tego aby sie na nie zgodzil.-Pattie spojrzala na nia pytajaco.-Przepraszam jednak lepiej dla ciebie kiedy wiesz najmniej.
-Ufam ci Lea.-podeszla do niej z kamiennym wyrazem twarzy.-Nie chce aby tobie i Justinowi sie cos stalo.
-Do poki jestem tutaj nic wam nie grozi.-Gonzales wstala spogladajac w oczy kobiety.
-Kim ty jestes dziewczyno?-mama chlopaka szepnela rozbawiona przyciagajac dziewczyne do siebie.''Gdybys ty tylko widziala...''.Pomyslala sobie Lea odwzajemniajac uscisk.
-Ja musze wyjsc...-powiedziala nie pewnie zerkajac na zegarek ktory wskazywal 23.30.Siedzieli wlasnie w salonie i ogladali jakies bezsensowne komedie.
-Slucham?-JB otworzyl szeroko oczy.-O tej godzinie?-zmarszczyl brwi.
-Justinnnn...Prosze cie nie mecz tematu.-jeknela kladac glowa na jego ramieniu.Objal ja mocniej i pocalowal w czolo.
-Martwie sie.
-Milo.-pocalowala kacik jego ust co go lekko zdziwilo.-Dla bezpieczenstwa nowego musze spotkac sie z...kims.-dodala nie pewnie.Tak w sumie nie wiedziala z kim ma sie spotkac.
-Kims?
-Justin prosze cie.-zlozyla calusa na jego szyi.
-Nie wykorzystuj tego.-zamruczas usmiechajac sie slodko.-Musisz??
-Musze.-powiedziala surowo.Wstala poprawiajac swoje spodnie.
-Nie chce cie poscic.-zlapal jej dlon i spojrzal do gory, w jej oczy.Nachylila sie nad nim usmiechajac sie slodko.-Boje sie o ciebie.
-A ja boje sie zostawic ciebie tutaj.-szepnela uwodzicielko.-Wroce jak najszyciej.-pocwalowala go w policzek i szybko uciekla do drzwi.
-W jednym kwalku...-powiedzial glosniej jednak tak zeby nikogo nie obidzic.
-Paaa Jus.
-Pa Lea.-pokrecil glowa i zucil sie za nia biegiem.Mocno objal ja w pasie i przytulil do siebie.-Nie dam rady.
-Justinnnn...-jeknela sciskajac jego dlonie.-Potrafie o siebie zadbac.
-Zabierz mnie ze soba.
-Nie.-otworzyla szeroko oczy.-Nie moge cie tak narazac.
-Ja nie dam rady...-pokrecil glowa.
-Obiecuje ci...Przysiegam ze wroce cala i zdrowa.-odwrocila sie w jego objeciach i przytulila mocno za szyje.-Nie opuszcze cie.-szepnela mu do ucha calujac w szczeke.Szybko sie odwrocila i wybiegla z domu zamykajac energicznie za soba drzwi.Na podjezdzie czekala juz wynajeta taksowka.Wskoczyla szybko do srodka i podala nazwe ulicy.Spojrzala przez okno i zobaczyla na schodach stojacego chlopaka.Przeslala mu buziaka i usmiechnela sie pocieszajaco.Nigdy jeszcze nie bylo jej tak ciezko.Moze dlatego ze nikt sie o nia tak bardzo nie martwil..."Musze mu powiedziec".
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mialam dodac chyba wczoraj...Przepraszam.Stracilam rachube czesu.Strasznie podoba mi sie ten rozdzial xD Nawet nie wiem dlaczego :D W nn bedzie cos naprawde ciekawego :D Obiecuje ^^ To znaczy nie wiem czy w nastepnym czy w jeszcze nastepnym...W kazdym badz razie obiecuje ze juz w tych blizszych bedzie cos intrygujacego :D Jesli ktos sie domysla o czym gadam to piszcie ^^ Zobaczymy kto zgadnie :P
Oczywiscie prosze was o maaaaase rozdzialow :P Nie wymagam jakiejs konktretnej liczby.Po prostu chcialabym wreszcie zobaczyc duuuuuuuzzzo :D Takie tam marzenie :)
I jak wam sie podobal rozdzial? Ciekawy? Moze byc troszke ciezki do zrozumienia bo mam za duzo pomyslow zeby pisac jakos bardzo logicznie xd Przepraszam <3
Jak myslicie co che powiedziec Lea? Zdradzic tajemnice o mocnach? O interesach? O swojej przeszlosci? A moze calkiwicie cos innego?
Kocham was!
-Patrys
A nie zwracam uwagi na błędy ale tutaj to aż się uśmiałam " proszę omaaase rozdziałòw " hehe ale myśle że każdy powinien się połapać :)
OdpowiedzUsuńco za duupek dzwonił??
o m g co będzi w następnym rozdzial nie ja nic nie podejrzewam bo po22 mój mózg się wyłącza heh
Lea jakie przywiązanie do Bieberka coś z tego będzie
I love you
Anana
Superrrrr :-D
OdpowiedzUsuńkurwaaaa cudo jakich małooo, umieram gdy to czytam *.* codziennie sprawdzam czy jest rozdzial chyba sie uzaleznilam ;D
OdpowiedzUsuńTo najlepsze z opowiadan jakie czytam a czytam ich....spoooro. Jestes genialna az pozazdroscic talentu ;)
Czekam na nn ;*
My Ciebie też Kochamy! <3
OdpowiedzUsuńaaaaaa może wszystko? ^^ huehueheu byłoby zajebiście :)
Rozdział jak zawsze cudny! No kurde :/ Też chciałabym tak pisać!
Kurwa, (sorki :3) kto to dzwonił? ;o Jaki popieprzony debil -,-'
Szkoda mi Ryana :(
No ale w końcu będzie się coś działo ^^
Nie mogę się doczekać nowego rozdziału hahahha :D
Kurcze dodawaj szybko!
Ale to było słodkie z Lea i Justinem *.*
Pattie jest najlepsza, nie ma co xd Mocna jest :D
Czekam na następny skarbie!
Pozdrawiam! Weeeeny! :*** <3
Ale ty nas kochasz katować.. :D Urywać w takim momencie seriooo? Ale rozdział jest zajeeeebisty .. Nie ma co . . Pattie nas przebija ta jej bezpośredniość hhah . Ale tak jest dobrze . Nasz blog nie ma co się równać z twoim .. ;c nigdy nie będziemy pisały tak zajebiście .. jak ty . i Sylwia. ;c a zaznaczamy że nowy rozdział pojawi się dopiero gdy będą jeszcze 3 komy . Niestety tracimy wiarę że prowadzenie tego bloga ma jaki kolwiek sens .. Nikt go nie czyta < sorry czyta go w chuj dużo osób bo jest ponad 705 wyświetleń a komentarzy jak makiem zasiał ... > Zastanawiamy się nad zawieszeniem bądź usunięciem bloga... Ponieważ tracimy to co jest potrzebne wiara i nadzieja . tracimy je i nie wiemy bo nawet promowanie go nie daje efektów ..również czy nawet założenie tego bloga miało sens .. Z góry przepraszamy kochana .. <3 Czekamy na nowy rozdział ! Dodaj szybko.!
OdpowiedzUsuńPozrawiamy i życzymy weny .. ! <3
Ej!Ej!Ej! NIe poddawac mi sie tutaj!!
UsuńPamietam moje poczatki...Tez sie wkurwialam ze jest sporo wyswietlen a komow gora 1-2... Takie sa poczatki...
Nie mozecie sie poddac bo jesli na samym poczatku go zaiwsicie to wiele osob moze po prostu pomyslec ze nie macie sily tego pisac i was opusci. Nie mozecie sie poddawac! Nie róbcie tego..
Piszcie dla siebie...Nie dla komentarzy.
Tak,wiem...Milo jest zobaczyc spora liczbe komow ale przeciez to dopiero poczatki. Dacie rade!! Wierze w was i nigdy nie opuszcze wiec prosze was piszcie dalej!! <3
Dzięki zaa te miłe słowa ale to dla nas serio nie ma sensu .. jest 50/50% aby go zawiesić lub usunąć a to będzie zależało tylko od was . Dzięki że chcesz być z nami zawsze ! <3
UsuńPostanowiłyśmy nie zawieszać ani usuwać narazie dodałyśmy ankietę i teraz będzie zależało od niej czy blog zostanie zawieszony lub usunięty .. Wszystko w waszych rękach . <3 A rozdział będzie jak będą jescze 2 komey .. tak jak było 6 komentarzy = nowy rozdział .. Pozdrawiamy ;D
Usuń